Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 lutego 2015

Odcinek 9, a w nim nałogowe oglądanie seriali, całkiem subiektywna klasyfikacja oraz jedyna słuszna puenta

No i doigraliśmy się. Wszyscy. Wszyscy bez wyjątku. Amerykańscy badacze zajęli się wreszcie i nami. I pewnie jeszcze są z siebie bardzo dumni, że odkryli coś, co odmieni życie milionów. Nie odmieni. Wszyscy oglądamy seriale; robimy to na różne sposoby i z różną częstotliwością. To tak jak z jedzeniem czekolady. Niektórzy potrafią zadowolić się trzema kostkami. Inni, nieważne ile razy obiecują sobie, że więcej tego nie zrobią, zjadają całą tabliczkę na raz. Albo i dwie. Więc jeśli jesteś tą drugą osobą i nie w smak Ci dawkowanie sobie przyjemności, prawdopodobnie nie obce Ci jest zjawisko binge-watchingu.

Siadasz przed komputerem, odpalasz serial, obiecujesz sobie, że to tylko jeden odcinek. Tak do obiadku, do herbatki, w nagrodę za cały dzień ciężkiej pracy, w ramach przerwy od nauki. Ale tylko jeden. No dobra, jeszcze jeden. Tylko do końca wątku/ do końca odcinka/ do końca sezonu. Znacie to? To jest model nieumyślny.
Drugi model to z kolei działanie z premedytacją. Objawia się tym, że specjalnie odkładasz w czasie podejście do serialu, tak długo, by ostatecznie móc wpaść w ciąg i obejrzeć wszystkie odcinki wszystkich sezonów od początku do końca, praktycznie za jednym podejściem.

Niestety, niezależnie od tego czy robisz to umyślnie czy nie, przysłowiowi amerykańscy naukowcy uprzejmie donoszą i ostrzegają - grozi Ci depresja i problemy z samokontrolą. Nie umniejszam wagi przeprowadzonych przez nich badań, ale tak jak do większości tego, co znajduję w Internecie albo co udowodnili owi naukowcy, podchodzę do tego dość sceptycznie. Zwłaszcza, że problemy z samokontrolą w przypadku intensywnego oglądania seriali wydają mi się bardziej przyczyną niż skutkiem. A depresja? Nie lekceważąc tego problemu i powagi tej choroby - ale kto nigdy nie poczuł smutku rozstając się z ulubionymi bohaterami, ten chyba nigdy nie zaznał prawdziwej rozkoszy obcowania ze sztuką. 
Właściwie dziwię się, że na celowniku naukowców znalazły się akurat seriale, bo przecież po przeczytaniu każdej dobrej książki albo co gorsza, całej książkowej serii, człowiek też czuje się jakby kawałek po kawałku umierał. Ale nie mam żalu. Pewnie za binge-reading też się prędzej czy później zabiorą, właściwie trudno się dziwić. Wszystko w nadmiarze może zaszkodzić; grunt to nie tracić całkowicie kontaktu z rzeczywistością. 

Ale zostańmy już dzisiaj przy serialach, o książkach jeszcze nie raz będziemy mieli okazję porozmawiać. I tak sobie pomyślałam, że szufladkowanie jest bardzo śmieszne (nie zawsze, ale dzisiaj mnie bawi), więc i seriale można podzielić na dwie kategorie.
Seriale dzielą się na takie, które wszyscy oglądają i bardo się tym chwalą oraz na te, które wszyscy oglądają, ale nikt się nie przyznaje. Pewnie gdzieś po środku pełno jest takich, które jedna część ludzi ogląda, a druga komentuje, ale pisanie o tych nie byłoby wystarczająco zabawne. 

Zastanówmy się, co warto znać i śledzić, aby zabłysnąć w towarzystwie, nie dać się porzucić na obrzeżach konwersacji i nie zostawać w tyle? Wystarczy zapamiętać kilka tytułów, których znajomością na pewno zaimponujesz dalszym i bliższym przyjaciołom. House of Cards, Breaking Bad, Mad Men, True Detective, Gra o Tron... Sama czołówka Top 100 Seriali na Filmwebie! Jeśli nie wyrosłeś jeszcze z okresu dojrzewania, alternatywą dla Ciebie mogą być Skinsi albo American Horror Story. Jeżeli kręci Cię mrok i surrealizm, pamiętaj o Miasteczku Twin Peaks oraz Hannibalu. To absolutne podstawy jeśli na poważnie chcesz brać udział w serialowych dysputach, ale pamiętaj - znajomość mainstreamowych tytułów to jedno; raz na jakiś czas warto zaskoczyć znajomych subtelnym nawiązaniem do dalekowschodniego kina noir albo kongijskiej beletrystyki. 

Druga grupa to seriale, które zna i ogląda k a ż d y bez wyjątku, ale tylko nieliczni i najdzielniejsi mają odwagę się do tego przyznać. Jednak nawet oni, jeśli już to robią. to przecież tylko i wyłącznie ironicznie. No bo kto z Twoich znajomych powie wprost i całkiem na serio, że od 15 lat, regularnie ogląda M jak Miłość, Na dobre i na złe, od 10 - Na Wspólnej, a od 5 lat Barwy Szczęścia? Żodyn. Ale i tak, dziwnym trafem, wszyscy wiedzą, że Małgosia Mostowiak dała się omotać jakiejś sekcie w USA, Ola Zimińska sypia ze swoim szefem, a Wiktoria Consalida wyszła za mąż. 

Tak naprawdę nie ma znaczenia, które z tych seriali śledzisz z wypiekami na twarzy. Nie jest istotne czy bardziej nurtuje Cię jak potoczą się losy Waltera White'a czy Marka Mostowiaka. Możesz być fanem i jednego i drugiego i zupełnie nie musi się to wykluczać. Różnica polega bowiem głównie na funkcjach jakie te seriale mają spełniać. Wszystkie te tasiemce trwające po 2000 odcinków to stały element rzeczywistości (nie mnie oceniać czy to oznacza, że nędznej i szarej), bezpieczny punkt odniesienia, pewna tradycja, do której zasiadasz z rodziną codziennie od tylu lat, chociaż nie wiesz po co. Z kolei wszystkie wspomniane wcześniej zagraniczne (o właśnie, rzeczywiście same zagraniczne, wybaczcie) superprodukcje to jakiś wyskok  w inną rzeczywistość, coś równie ekscytującego jak i nierealnego.  Być może właśnie dlatego tylko te drugie nadają się do namiętnego binge-watchingu. Chyba, że słyszeliście o przypadkach wpadania w ciąg oglądania Na Wspólnej albo Klanu od pierwszego sezonu; jeśli tak to koniecznie dajcie znać, chcę poznać taką niesamowitą historię! 

PS Aha, najlepszy na wszystko i tak jest Sherlock. 

czwartek, 22 stycznia 2015

Odcinek 7: W łóżku czy na podłodze? - lista osobista pozycji...do nauki

Fizjoterapeuci, ortopedzi, związki zawodowe kręgarzy i producenci materaców biją na alarm: Polacy spędzają w pozycji siedzącej średnio ponad 8 godzin dziennie. Dobra wiadomość jest taka, że Brytyjczycy powoli dobijają do 12, więc jeszcze nie przodujemy w tej mało chlubnej statystyce. Gorsza nowina jest z kolei taka, że nieważne ile swoich pensji zainwestujesz w odpowiednio dopasowany fizjo-fotel z funkcją masażu i podgrzewanym siedzeniem... Generalnie bowiem nie istnieje w ogóle coś takiego jak zdrowa pozycja siedząca. Przykro mi. Stary dobry neandertalczyk czy homo sapiens całymi dniami  biegał po lesie i prawdopodobnie dzięki temu nie wiedział co to ból krzyża. Niestety, ja wiem.Wszystko jest okej dopóki mam czas i siłę regularnie ćwiczyć albo gdy pogoda pozwala na małe przechadzki. Ale wiecie, kiedy nie ma ani jednego ani drugiego? #SESJA #zimowa

Pierwszy dzień ślęczenia nad książkami w pozycji siedzącej jest dokładnie taki sam jak pierwsza wyprawa na siłownię  - głupi człowiek, posiedzi/poćwiczy te parę minut za długo, bo myśli, że może, bo jeszcze ma siłę, przetrenowuje się, a skutki odczuwa potem przez najbliższy tydzień. I co tu robić? Jakoś uczyć się trzeba, ale wymaga to nieustannego zmieniania pozycji. 
Masz tak samo? Kończą Ci się pomysły? Ból w lędźwiach doskwiera nie mniej niż nadpobudliwość? Do usług. Oto subiektywny wybór pozycji do zastosowania przed egzaminem/maturą czy nawet kartkówką z przyrody.

Foczka
Pozycja leżąca przodem. Połóż się na brzuchu, notatki lub podręcznik połóż przed sobą w zasięgu wzroku. Nogi wyprostowane lub w powietrzu; można wykonywać nieskoordynowane ruchy w górę i w dół. Oprzyj się na łokciach w taki sposób, by móc kontrolować wysokość położenia klatki piersiowej nad podłożem. Przedramiona i dłonie powinny zachować pełną swobodę ruchów, by móc jednocześnie korzystać z komputera lub przewracać strony. Aby zwiększyć komfort wykonywania tej pozycji, odkurz dywan albo chociaż rozłóż na podłodze koc. Istnieje możliwość wykonywania Foczki na łóżku, ale przed przystąpieniem do nauki upewnij się czy łokcie nie wpadają Ci za bardzo w przerwy między sprężynami (mi wpadają, zła tania wersalka).

Pokorny Sługa 
Uklęknij i usiądź na piętach. Znajdujesz się w pozycji wyjściowej. Na początek możesz oprzeć łokcie na podłodze, tak jak robiłeś to w przypadku Foczki. W ten sposób czytaj i podkreślaj materiały. Gdy będziesz już gotowy, wyciągnij ręce jak najdalej przed siebie, jednocześnie obniżając klatkę piersiową. Powtarzaj w myślach świeżo przyswojoną wiedzę, najlepiej z czołem opartym o podłoże. W chwilach desperacji bij pokłony.

Kowboj/Superman
Pozycja leżąca bokiem. Przyjmij pozycję na dowolnie wybranym boku, materiały umieść w zasięgu przeciwnej ręki, tak aby móc swobodnie je podnosić, by znalazły się w linii wzroku. Jeśli wolisz pozostawić je na podłodze, umieść dłoń zawadiacko na biodrze. Drugą rękę umieść pod głową. Jeśli zegniesz ją w łokciu przyjmujesz pozycję Kowboja. W przypadku ręki wyprostowanej, zakończonej zaciśniętą pięścią, jest to pozycja Supermana.

Jaś Wędrowniczek
Jeżeli nudzi Cię tarzanie się po podłodze i przewracanie z boku na bok, wybierz bardziej aktywną opcję. Wstań i w zależności od wagi książki lub luźnego pliku kartek (bo pożałowałeś na zbindowanie) umieść je przed sobą, używając jednej lub obydwu rąk. Dopuszczalne są podskoki, piruety oraz trucht. Rada: Upewnij się, że współlokatorów albo rodziny nie ma w domu.

Belka Konstrukcyjna
Pozycja leżąca tyłem. Połóż się na plecach i unieś nogi w górę. Znajdź punkt podparcia; najlepsza będzie ściana lub inny duży i nieruchomy obiekt. Nogi mogą być wyprostowane, lekko ugięte lub nawet skrzyżowane. Pod głową można umieścić poduszkę. Ręce w tej pozycji pozostają całkowicie swobodne, więc dowolnie możesz nimi manewrować, tak by podręcznik znalazł się w linii Twojego wzroku i by możliwe było przewracanie stron.

Śpiąca Królewna
Stwórz z kartek z notatkami finezyjne origami w kształcie korony i załóż na głowę. Ewentualnie wsuń wszystkie materiały pod poduszkę i oddaj się Morfeuszowi. Pozycja nie ma znaczenia, po prostu się wyśpij. Dobranoc.
Prawidłowa Belka Konstrukcyjna w wykonaniu Kluchy. Idealna do nauki języków obcych.
Nie musicie dziękować, cała przyjemność po mojej stronie. Oświadczam, że nie odpowiadam za szkody i urazy powstałe w wyniku wypróbowywania opisanych wyżej pozycji. Ale jak macie jakieś własne to chętnie poczytam o nich w komentarzach.