Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 września 2015

Odcinek 43: co zrobić, by mieć piękne i długie włosy?

Urodę mam raczej nienachalną, wzrost jakby nie patrzeć dość nikczemny, nogi krótkie, uda masywne, na szczęście wszystko to da się nadrobić. Na przykład nie najgorszym biustem oraz... włosami. 
Babcia miała warkocz, mama miała warkocz... mam i ja!
Moja babcia miała warkocz, na którym spokojnie mogła usiąść; moja mama miała włosy, w które bez problemu mogła się cała ubrać; moje włosy wprawdzie sięgają ledwie do końca pleców, ale już przyszło mi usłyszeć pytanie, czy jak idę do toalety to czy nie zdarza mi się ich umoczyć w wiadomym miejscu. Wprawdzie było ono poprzedzone moim pytaniem o powszechność sikania na siedząco wśród mężczyzn, jednak i tak nieco się zdziwiłam i po chwili namysłu wytłumaczyłam, że dla bezpieczeństwa do toalety chodzę ze związanymi włosami.

Jak już jesteśmy przy pytaniach... Zaraz po dręczącym mnie od podstawówki: to Twój naturalny kolor?, na które konsekwentnie i zgodnie z prawdą odpowiadam: tak, chociaż kiedyś były jaśniejsze*, na drugim miejscu uplasowało się: dlaczego masz takie piękne i długie włosy?! Na to pytanie raczej nie odpowiadam, gdyż ma ono wszakże całkiem sporo cech pytania retorycznego, a odpowiadanie na pytanie retoryczne nie świadczy najlepiej o człowieku. Z drugiej strony pomyślałam jednak, że skoro pytanie to nurtuje aż takie rzesze Internautów oraz moich (mniej lub bardziej) znajomych, to najwyższy czas jakoś temu zaradzić... I tak właśnie już za chwilę zostanę Waszym włosomaniaczkowym guru i zdradzę Wam ukrywany przez te wszystkie lata sekret moich pięknych i długich włosów.

*w zamierzchłych czasach dzieciństwa, gdy byłam jeszcze małą Albinoską, za którą w Gizie oferowano tysiąc wielbłądów, a w Hawanie robiono zdjęcia na ulicy, zanim postanowiłam przefarbować się na rudo, najprawdziwszą farbą, dwa razy, która i tak postanowiła się nie trzymać i stąd pozostały mi tylko te rudawe refleksy

Aby było Wam łatwiej odnaleźć się w tym włosowym poradniku, postanowiłam podzielić go na dwie części. Zacznijmy więc od tego, co przynajmniej pozornie wydaje się prostsze...

Jak mieć długie włosy?
Prawdopodobnie prosta zasada, o której zaraz przeczytasz, była Ci znana od lat, jednak sprawnie spychałaś ją w głąb swojej podświadomości, aż do całkowitego wyparcia. Musisz jednak wiedzieć, że jest to najskuteczniejszy sposób i nie da się go zastąpić żadnymi półśrodkami. Jeśli marzą Ci się długie włosy...
...to ich nie obcinaj.
Serio. Od lat obserwuję tę straszną niekonsekwencję i absurdalne postępowanie otaczających mnie ludzi. Mówią, że chcą zapuszczać włosy, po czym regularnie, co miesiąc lub dwa, drepczą do ulubionego salonu fryzjerskiego, żeby podciąć końcówki. Uwaga, zagadka!
Co słyszy fryzjer, kiedy prosisz go o podcięcie końcówek o jakieś dwa centymetry?  
- Opierdol mi włosy do ramion, złociutki, i ani centymetra mniej! 
Także tak, właśnie tak. Ludzie chodzący na regularne strzyżonko i całe życie wiecznie zdziwieni, że nie mogą zapuścić włosów choćby do połowy pleców są więc mniej więcej tak konsekwentni jak ci, którzy odchudzają się, ale tylko do momentu, w którym ktoś nie położy przed nimi tabliczki czekolady. A nie, chwila, czekajcie. Przecież to ja! 

Dobrze, myślę, że teraz spokojnie możemy przejść dalej...

Jak mieć piękne włosy? 
Chcę być z Wami szczera, więc przyznam się od razu... Nie mam zielonego pojęcia. O olejowaniu wiem tyle, że nie polega (chyba) na wylewaniu sobie całej butelki Kujawskiego na głowę, a Tangle Teezera widziałam na zdjęciu. Raz. Przed chwilą. Myślę jednak, że w przypadku dbania o włosy, kluczowym hasłem będzie praca u podstaw. A dlaczego? A dlatego, że nic tak dobrze nie wpływa na wygląd Twoich włosów jak...
...ich regularne mycie.
Wystarczy dostęp do bieżącej wody, szampon i dwie sprawne ręce. Chociaż jedną pewnie też dasz radę, aczkolwiek ja nigdy nie próbowałam. Jeśli nie wiesz, jak się do tego zabrać, kup szampon przeznaczony dla amerykańskiego klienta: prawdopodobnie znajdziesz na nim szczegółową instrukcję, jak korzystać z tego produktu. 

Tak wyglądają świeżo umyte włosy.
Gdy włosy są już czyste, możesz wypróbować drugi eksperymentalny zabieg, jakim jest...
...czesanie włosów.
Wykorzystaj grzebień lub szczotkę, możesz też poprosić o pomoc kogoś bardziej doświadczonego. Nie mnie oceniać, czy czyste i rozczesane włosy można już uznać za piękne, ale przynajmniej są... czyste i rozczesane. Jest więc to chyba krok w dobrą stronę! 

Pamiętaj jednak, że nieumiejętne rozczesywanie włosów może prowadzić do przykrych konsekwencji. Na przykład do zniszczenia jedynej szczotki. 

Tak wygląda szczotka pokonana przez włosy.
Cieszę się, że mogłam Ci pomóc. Mam nadzieję, że uda Ci się zastosować moje rady w Twoim codziennym życiu i kroczek po kroczku osiągniesz swój cel, jakim są piękne i długie włosy. Wystarczy, że poświęcisz swoim włosom sześć i pół minuty każdego dnia, a efekty przejdą Twoje najśmielsze oczekiwania. Naprawdę warto spróbować!

środa, 5 sierpnia 2015

Rozdział 40: co masz ogolić jutro, ogól dziś

Uuu, ktoś tu idzie na randkę. Włos zrobiony, twarz poprawiona, seksowny uniform przewieszony przez oparcie krzesła czeka na prasowanie. Jest okazja, więc wypadałoby jeszcze nogi ogolić, a w zależności od wytrzymałości Twojej silnej (?) woli, może nawet i co nieco więcej. Raz jeszcze włazisz więc do wanny, wykonujesz niezwykłe akrobacje i przyjmujesz pozycje, o których twórcy Kamasutry nawet nie śmieli pomyśleć, woda złośliwie tryska Ci w twarz, krew spływa do wanny... Jest nieźle. Obklejona plastrami i wysmarowana balsamem wychodzisz.
Wracasz po trzech godzinach do domu, z czego połowę spędziłaś czekając przed drzwiami knajpy przypominającej bardziej przedwojenny szynk. Wracasz uboższa o pięćdziesiąt złotych i poczucie własnej godności. Ale czego Ci najbardziej żal? Kurde, serio? Najbardziej Ci żal, że ogoliłaś się n a  m a r n e...
 Gólta co chceta!
Albo w ogóle.
Sprawa depilacji, choć wydaje się dość intymna i winna być raczej indywidualna, wywołuje dość skrajne emocje, czasami wręcz dyskusje. Litości, nad czym tu debatować? Chcecie oceniać wpływ masowej depilacji miejsc intymnych na powiększanie się dziury ozonowej? Nieważne czy jesteś gładkim Adonisem, włochatym misiem, śliską rybką czy puchatą sową. Druga strona tej barykady, zbudowanej z trójostrzowych maszynek i woskowych plastrów, prawdopodobnie i tak nie ma żadnego wpływu na Twoje depilacyjne decyzje.

No i dobra, ufff. W takim razie czegokolwiek bym dzisiaj nie napisała, nie wpłynie to na niczyje życie. Dobrze, że niniejszym pozbywam się całej odpowiedzialności za poniższe słowa.

Należę bowiem do grupy tych nadgorliwych fanatyków, którzy uważają, że golić powinni się wszyscy. I golić (albo podcinać) powinno się (prawie) wszystko. Jasne, że nie stanę nad Tobą z maszynką i nie zmuszę Cię do usunięcia perfidnego kopra znad górnej wargi, postaram się też nie dać po sobie poznać, że na widok kudłatego potwora wyłaniającego się spod Twojej pachy obiad podszedł mi do gardła. W głębi serca jednak będę się modlić do Latającego Potwora Spaghetti, aby zesłał na Ciebie objawienie i popchnął Cię w Rossmannie ku półkom z artykułami do depilacji. I naprawdę nie ma znaczenia czy jesteś kobietą czy facetem, czy masz dwadzieścia lat czy pięćdziesiąt.

Kto rano wstaje... ten jeszcze zdąży się ogolić
Dla mnie sprawa jest prosta: wychodząc z domu muszę mieć czyste włosy, pomalowane oczy, umyte zęby i ogolone nogi, pachy oraz jeszcze jedno magiczne miejsce. Zupełnie nie trafia do mnie argument hihihi, wreszcie zima, mogę przestać golić nogi. Trafia mnie za to szlag, gdy mam gdziekolwiek zbędne owłosienie przez dłużej niż jeden dzień. Golę się, bo lubię. Lubię mieć gładką skórę, po której przyjemnie jest się samej pogłaskać. Zarost, choćby dwudniowy, drażni mnie i czuję ulgę, gdy mogę się go pozbyć. Kiedy więc mówisz mi, że nie golisz nóg całą zimę, bo Tobie to zupełnie nie przeszkadza, bo przecież i tak ciągle nosisz długie spodnie, bo nie chodzisz na siłownię i nie umawiasz się na randki, a potem na otwarcie sezonu spódniczkowo-szortowego jesteś pierwsza na liście do depilacji woskiem, mam pewne wątpliwości, czy Ty aby na pewno robisz to dla siebie?

To tak samo jak w tej krótkiej historyjce, którą opowiedziałam Ci na samym początku. Bidulka, tak się namęczyła, powyginała, pokaleczyła... Wszystko na marne, bo facet okazał się pacanem, co samo w sobie nieźle może popsuć wieczór. A może, skoro depilacja była takim wyzwaniem czy poświęceniem, trzeba było ją sobie odpuścić, by po powrocie do domu zasiąść przed telewizorem z zimnym piwkiem i z satysfakcją powiedzieć:
No i chuj, trudno. I tak się nie ogoliłam. 
Jak się człowiek spieszy to się zatnie
Dobra, skoro już szukamy racjonalnych argumentów przeciwko depilacji, to w moim przypadku pewną przesłanką jest fakt, iż z maszynką w dłoni sama na siebie sprowadzam nieszczęście. Na palcach jednej ręki można policzyć próby golenia się zakończone sukcesem, za to nie zakończone ranami ciętymi i kłutymi na różnych częściach ciała. Ale spokojnie, są plasterki, bandaże, opaski uciskowe, a blizny przecież dodają charakteru! A poza tym...
Czas leczy rany
A jak już jesteśmy przy czasie... Babcia zawsze mnie straszyła, żeby nie golić nóg (o goleniu innych części ciała pewnie nawet nie myślała), bo wtedy włosy s z y b c i e j odrastają. Nigdy jednak nie udało jej się mnie przekonać do tej tezy i od lat stoję na stanowisku, że poświęcenie pięciu minut co dwa dni to cena, którą mogę płacić za swoje dobre samopoczucie. Nawet jeśli natura obdarzyła mnie wyjątkowo jasnym i delikatnym owłosieniem i hipotetycznie mogłabym golić się raz na tydzień. Albo na dwa. Albo wcale.
 Kto nie ma na głowie, ten ma na nogach
Oraz na plecach, brzuchu, klatce piersiowej i twarzy. Znacie ten typ? Najczęściej chwilę przed pięćdziesiątką lub ledwie po, ceni sobie Królewskie w butelce albo Harnasia w puszce, z tymże asortymentem rozwala się na szorstkim szarym ręczniku i pochrapuje, a brzuch rytmicznie unosi mu się i opada. Oj, znacie, znacie. Niejeden z Was wziąłby go za niedźwiedzia czy inne włochate dzikie zwierzę, gdyby nie ten parawan w kaczuchy i reklamówka z biedry. No i leży taki, a Ty nadziwić się nie możesz, skoro ma włosów w nadmiarze na niemal każdej części ciała, to czemu nie można ich przeszczepić na jedyne miejsce cierpiące na deficyt owłosienia, którym jest ten łysy placek na czubku głowy?

On twierdzi, że to testosteron. Ja twierdzę, że to jednak obleśne.
Tekst ten nie był sponsorowany przez żadne lobby producentów maszynek, pianek i żeli do golenia. Za napisanie go nie otrzymałam ani jednego plastra z woskiem. Całkiem za darmo dowiedziałam się za to, co to jest trymer. Po napisaniu tekstu całkowicie dobrowolnie poddałam się własnoręcznej depilacji w swojej łazience.